Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 621 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zatańcz ze mną ostatni raz...

wtorek, 14 lutego 2012 15:23

EPILOG

      Jasne promienie słońca wdzierają się do pokoju, delikatnie oświetlając moją bladą twarz. Moje oczy są spuchnięte od płaczu. Powoli podnoszę głowę, rozglądając się po pomieszczeniu. Mój wzrok przykuwa zdjęcie, stojące na biurku. Jesteśmy na nim my. Tacy uśmiechnięci, zakochani. Z czułością patrzymy na siebie. Wracają wspomnienia. Wraca żal. Samotna zła spływa po moim policzku. Nie chcę płakać, chcę być twarda. Wstaję z łóżka i jednym gestem zrzucam zdjęcie na podłogę. Przykucam i patrzę przed siebie. W moich oczach jest pustka. Nie wytrzymuję, zaczynam płakać. Uderzamy pięścią o posadzkę. Ogarnia mnie rozpacz i złość. Drę zdjęcie z Bartkiem. To sprawia, że czuję się lepiej.
-Madzia! Wszystko w porządku? – słyszę wołanie Wojtka. Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Delikatnie kładę się na podłodze. Płaczę. – Magda? Madzia! – woła Wojtek wchodząc do mojego pokoju. Siada koło mnie i mocno mnie przytula. Wie, że tego teraz potrzebuje - wsparcia i zrozumienia. Zapłakana spoglądam na niego.
- Dziękuję – wyszeptuję i wtulam się w brata. Powoli się uspokajam. Zbieram kawałki zdjęcia i wyrzucam je.
- Madzia… Przepraszam, ale ja muszę wyjść. Powinienem niedługo wrócić. Dasz sobie jakoś radę? – pyta chłopak.
-Tak, idź.  Poradzę sobie.
Wojtek wychodzi zostawiając mnie samą. Nie mogę znieść samotności. Muszę gdzieś wyjść. Ubrana w przetarte spodnie, szarą bluzę i trampki i ruszam na miasto. Ze smutkiem spoglądam na przechodniów. Oglądam sklepowe wystawy. Na jednej z szyb widzę plakat Skry. On też na nim jest. Znowu wspomnienia wróciły. Nie mogę powstrzymać łez. Wchodzę w jakąś boczną uliczkę. Zaczynam biec. Nie wiem, gdzie jestem i gdzie znajduję się wraz z kolejnym krokiem, ale to jest nieważne. Moje oczy zachodzą mgłą. Siedzi we mnie tyle emocji, nie umiem przestać płakać. Łzami próbuję pokonać ból jaki zadał mi Bartek. Wybiegam na ulicę, nie zauważając nadjeżdżającego samochodu. Niestety, kierowca nie zdąża zareagować.
- BUUUM! – tyle daje się usłyszeć. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Leżę cała obolała na ulicy, jacyś ludzie zaczynają machać rękoma przed moimi oczami i wykrzykiwać.
- To ona wtargnęła na jezdnię! Życie jej nie miłe, to nie moja wina! – usłyszaę krzyki jakiegoś mężczyzny. Próbuję się podnieść, lecz moje ciało odmówia posłuszeństwa. Czuję się coraz gorzej.
- To koniec – myślę i tracę przytomność.

***

Powoli podnoszę powieki. Rozglądam się dokoła. Otacza mnie mnóstwo dziwnych aparatów. Do moich rąk są przyczepione różne kabelki. Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy – szpital. Spoglądam przed siebie. O framugę drzwi opiera się Bartek. Nasze spojrzenia spotkają się. Szybko odwracam wzrok. Kurek zaczyna powoli podchodzić do mnie.
- Wyjdź – wyszeptuję ostatkiem sił. Jestem słaba. Kolejny raz miam ochotę się rozpłakać , jednak coś mnie powstrzymuje. Bartosz nie daje za wygraną. Przysiada na brzegu łóżka i patrzy na mnie
- Madzia spokojnie. Ja naprawdę nie jestem taki jak myślisz. – mówi i delikatnie gładzi mnie po policzku. Odwracam twarz. – To nie było tak jak myślisz. Proszę, wysłuchaj mnie.
- Bartek nie. Ja za dużo zobaczyłam – mówiąc to do moich oczu napływają łzy.
- Madzia zrozum to nie było tak, jak wyglądało. Tam w parku, to była moja koleżanka jeszcze z liceum. Jest fanką siatkówki. Szedłem do Ciebie i ją spotkałem. Usiedliśmy i rozmawialiśmy. Pocałowała mnie, ale ją odtrąciłem. Nie chciałem tego. Ty tam stałaś i to widziałaś, mogłaś to źle odebrać. Kocham cię, nie mógł bym cię zranić. – patrzę na niego ze smutkiem. Może on mówi prawdę? Może spojrzałam w złym momencie i uznałam sytuację za jednoznaczną.
- Proszę, nie gniewaj się na mnie, przecież nie zrobiłem nic złego.
- Bartek… – chcę się podnieść, lecz nie mogę. Jestem osłabiona, nie stać mnie na większy gest. Opuszkami palców dotykam jego dłoni. Uśmiecha się, wie, że mu uwierzyłam.
- Kocham cię – wyszeptuje. Łapie  moją dłoń. Delikatnie przymykam oczy. Jestem szczęśliwa. Wie, że wszystko się wyjaśniło i wraca do normy. Siedzimy w milczeniu dopóki do sali nie wpada Wojtek. Kurek wstaje i odchodzi od łóżka.
- Madzia! Nareszcie się obudziłaś – cieszy się – Bartek?! Co ty tu robisz? Wyjdź stąd! – zaczyna na niego krzyczeć.
- Wojtek nie. Niech zostanie – mówię cicho
- Ale… - nie wie, co powiedzieć – przecież.. Magda! Po tym wszystkim, co ci zrobił?
- Uspokój się, nic złego się nie stało.
- Pewnie opowiedział ci jakąś bajeczkę i ty mu uwierzyłaś. No tak, zawsze byłaś łatwowierna. Wystarczy byle opowieść, a ty już mu wybaczasz! – Wojtek zaczyna krzyczeć.
- Nie mów tak, proszę… - mówię coraz ciszej. Nagle po sali rozlega się pisk. Któryś aparat zaczyna się „wściekać”. Do sali wbiega pielęgniarka.
- Co tutaj się dzieje? Proszę stąd wyjść! Pani Magdo, Magda! Halo, słyszy mnie pani?- pielęgniarka wybiega zamykając drzwi
- Co z moją siostrą? Co się stało?! – dopytuje Wojtek, jest bardzo zdenerwowany.
- Nie mogę teraz, proszę czekać.
Po chwili siostra wraca z lekarzem.
- Magda? Słyszysz mnie? – pyta lekarz. Aparatura w Sali nie przestaje piszczeć.


***

W tym samym czasie…

- Co ty zrobiłeś?! Ona tu leży przez ciebie, gdybyś jej nie zdradził. Jak mogłeś?! – emocje biorą górę. Wojtek zaczyna przeraźliwie krzyczeć na Bartka
- Nie zdradziłem jej! Nie znasz prawdy. Po co na nią krzyczałeś? Ona nie jest niczemu winna.
- Ale znalazła się tu przez ciebie. Gdybyście wtedy się nie poznali, było by inaczej… byłoby lepiej. To by się nie zdarzyło
- Co tam się dzieje? – pyta Bartek podchodząc do szyby. Patrzy na Magdę. Czuje, że nie jest dobrze. Widzi lekarza, który patrzy na zegarek i sięga do karty pacjenta. Wie, co to oznacza. Okazuje słabość, zaczyna płakać, tak bardzo ją kochał.

***


- No Magda. Jesteś młoda i silna dasz radę – mówi lekarz. Wciąż próbują mnie ratować. Niestety nic nie pomaga. W pewnym momencie pisk ucichł.
- 10:13 – mówi lekarz wpisując datę zgonu do karty.
Moje serce stanęło.

„Człowiek zupełnie nie wie, kiedy tonie, która kropla wody wyznacza mu koniec”

                                                                                                     Nicholas Sparks

 


 

<<< No cóż. To już koniec mojej przygody z Hopeless Place. Trochę mi szkoda opuszczać tego bloga, ale cóż. Dziękuję bardzo wszystkim, którzy tutaj zagladali. 

<<< Dla spragnionych dalszych części zapraszam na IKKE.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (53) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  7 006  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Zagubiona wśród splątanych dróg własnych myśli i ideałów... Może i nie do końca właśnie taka.
Niby jak mam się określić?

Grzeczna? - pojęcie względne...
Miła? - na ogół...
Opanowana? - starania dają efekty...
Rozmarzona? - raczej pogrążona w marezniach....
Zagubiona? - we własnych planach i marzeniach...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl